Duża Scena

Biesiada u hrabiny Kotłubaj

Gerhard Hauptmann-Theater, Görlitz-Zittau (Niemcy)

Biesiada u hrabiny Kotłubaj

 W grotesce „Biesiada u hrabiny Kotłubaj" hrabina i jej goście jedzą zwykłego kalafiora, podczas gdy chłopiec nazwiskiem Kalafior błąka się po polach, podchodzi pod okno pałacu i umiera tam w końcu z wyczerpania. Związek pomiędzy człowiekiem Kalafiorem a kalafiorem jarzyną jest czysto formalny i polega na brzmieniu nazwiska. Sens sztuki zasadza się na tym, że głód i cierpienie biednego Bolka Kalafiora dodają smaku arystokratom, jedzącym kalafiora-jarzynę. Tajemnicą, której tak długo nie domyśla się humanitarny jarosz, jest naturalne okrucieństwo wszelkiej arystokracji.

(...) Przestrzeń gry wypełniają staroświeckie sprzęty z centralnie usytuowanym stołem. Złociste świeczniki pobłyskują magicznym światłem dziesiątek świec. (...) Rozbrzmiewa barokowa muzyka. Z mroku zaczynają wyłaniać się przedziwne, karykaturalne postaci, uczestnicy uczty: Hrabina Kotłubaj, Markiza, Baron i - najmniej zdziwaczały, bo nie pochodzący z arystokratycznych sfer - narrator, mieszczański gość, wrażliwy młodzieniec, z pewnością alter ego samego Gombrowicza. W tym chciałoby się powiedzieć „domu wariatów" tylko narrator jest normalny. Choć też zanurzony w formie - mieszczańskiej, studenckiej, młodzieńczej i pełnej ideałów - jest najbardziej ludzki.

Sposób, w jaki Gombrowicz portretuje tę sferę i pokazuje jej zupełna bezużyteczność wciąż budzi podziw. Sytuacja, wydawałoby się, ot zwyczajna, jednak mistrz patrzenia z boku nawet we takiej sytuacji podpatrzył i trafnie uchwycił kwintesencję arystokracji. Kilkoro zdziwaczałych arystokratów spotyka się na kolacji, podczas której podany zostaje jedynie kalafior, bo - jak mówi hrabina - jedzenie warzyw to święto ciała, w przeciwieństwie do spożywania mięsa. Podanie kalafiora i jego zjedzenie sprawia, że arystokracja zaczyna dziwnie się zachowywać - jakby wpadła w narkotyczny trans.

Sam spektakl jest udanym (...) eksperymentem. Wszystko tutaj jest świadomie zdziwaczałe. Rytuał, zwyczaj, forma po prostu, na punkcie której wariował sam autor opowiadania została tutaj wyolbrzymiona. Sylwetki bohaterów, ich gesty, sposób mówienia, chodzenia i jedzenia zostały wynaturzone. Wszyscy obleczeni w czerń i mocni makijaż rozpoczynają swoją codzienną celebrację jedzenia - będącego jedną z najistotniejszych obowiązków arystokracji, obok polowania i balów. Choreografia gestów przy jedzeniu, układ min, repertuar uśmiechów, ochów i achów - tak przebiegła kolacja u hrabiny. Co więcej - owe zachwyty roztaczane były nad zwykłym kalafiorem! Apogeum zachwytów przypada na moment, kiedy bohaterowie wkładają sobie resztki kalafiora do ust niczym komunię świętą - nie ma tej sceny w tekście, została ona dodana przez Roberta Czechowskiego, ale tak trafnie oddała sens całej sytuacji, że Gombrowicz z pewnością przytaknąłby temu pomysłowi. (M.O.)

Barbara Englender, Marta Odziomek
Dziennik Teatralny
20 czerwca 2011

 

Bilety: 30 / 20 zł

Event Properties

Event Date 24-10-2012 | 0:00
Capacity Unlimited
Registered 0
Individual Price Free
Location Duża Scena
Reżyseria
Robert Czechowski
Scenografia i kostiumy
Elżbieta Terlikowska
Dramaturgia
Wojciech Śmigielski, Rene Schmidt

David Thomas Pawlak

Narrator

Natalie Renaud - Claus

Hrabina Kotłubaj

Sabine Krug

Markiza

Philipp von Schon - Angerer

Baron de Apfelbaum

Torsten Kaiser, Felix P. Thurek

Lokaje

Stefan Sieh

Improwizacje

Sprzedaż biletów zakończona
Image
COPYRIGHT © 2019. Teatr powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu
Projekt: Adam Żebrowski    |    Wdrożenie: Flexi Design